Wpisane 24 Styczeń 2010 przez Pablo

Zima już chyba bardziej nie może nas zaskoczyć. Pisząc NAS mam na myśli w szczególności drogowców. Bo tak naprawdę nas, wszystkich normalnych (w znaczeniu szarych… ;-) ) mieszkańców Pułtuska nic nie jest w stanie zaskoczyć już od bardzo dawna.

Jesteśmy przyzwyczajeni do opieszałości służb porządkowych. Teraz, kiedy biały puch (no, może coraz bardziej szary i zbity) przykrywa wszystkie te wstydliwe miejsca, o których jeszcze nie tak dawno dyskutowaliśmy na forum pułtuszczaka, Pułtusk wydaje się być naprawdę czysty i zadbany. O ile oczywiście przymkniemy oko na stan parkingów, chodników i przejść dla pieszych. Co prawda coraz częściej szerokość odśnieżonego chodnika pozwala na wyminięcie się dwójki (niezbyt grubych – dodajmy) ludzi, a wejście z chodnika na pasy celem przejścia na drugą stronę jezdni, nie wymaga już pokonania półmetrowego nasypu, ale nie znam osoby, która nie krytykowałaby działań osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy.

Choć tak naprawdę w pełni winić możemy tylko i wyłącznie… zimę. Nawet nie dlatego, że tak obficie sypnęła, ale dlatego, że tak skąpo sypała przez szereg poprzednich lat. Gdzie ci biedni ludzie mieli nauczyć się swego fachu? Teoria teorią, ale jednak nie ma to jak praktyka. A ta od lat wyglądała podobnie: wystarczyło kilka razy machnąć miotłą czy łopatą i po sprawie. A jak nawet spóźnili się kilka godzi to i tak nie było problemu: słoneczko i temperatura robiły swoje i chodniki były “przechodnie”… No, może tylko trochę mokre… ;-)

Tym razem było jednak inaczej. Już po kilkunastu godzinach opadów śniegu służby porządkowe miały kilkudniowe opóźnienia. Jeśli nie kilkunastodniowe… hehe… Brzmi to nielogicznie, ale tak jednak było. Jak dodamy do tego ich bezmyślność to otrzymamy obraz miasta taki, jaki znamy od kilku już tygodni. Pozostaje mi tylko współczuć ludziom takim jak ja, których bramy wyjazdowe co kilkanaście godzin były zasypywane zwałami śniegu. Pewnie, że wszystkim dogodzić  nie można, ale faktem jest, że do myślenia nikogo też zmusić nie da rady. Jak się panu za kierownicą jakiegoś ciągnika wyjaśniło, jak można przejechać by przy okazji nie odcinać wyjazdu z garaży kilku rodzinom, to i droga była przejezdna, i my zadowoleni… Do czasu… aż jego kolega nie przejeżdżał tą samą trasą…

Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan…

Tylko kiedy oni mieli się tego uczyć..? Może następnym razem będzie lepiej… Oby…

Podobne wpisy:


Komentarze

Adam dnia 25 Styczeń 2010 o 7:51 am #

Dzięki Tobie Pablo, przynajmniej jeden kierowca ciągnika stał się ciutek lepszym fachowcem Miejmy nadzieję, że podzieli się swoją nową umiejętnością z kolegami po fachu z jego firmy


Ja dnia 25 Styczeń 2010 o 8:12 am #

ich sie niczego nie nauczy, to nie ten poziom.


Forest dnia 25 Styczeń 2010 o 6:48 pm #

A ja w tym tęgim mrozie czuję już nadchodzące wybory. W końcu wywieźli mi kupę śniegu na ponad 2 metry wysoką z przed bramy.


Adam dnia 26 Styczeń 2010 o 1:49 pm #

Nie jest dobrze. Wg prognoz od czwartku znów ma padać śnieg. Na szczęście wyjeżdżam w góry, a tam śniegu mniej niż u nas w Pułtusku.


Forest dnia 26 Styczeń 2010 o 5:39 pm #

To może Adamie powinieneś zabrać ze sobą trochę śniegu co by Ci pod nartami nie zabrakło?


Pablo dnia 26 Styczeń 2010 o 5:55 pm #

Hehe… Ciekawe tylko jak dojedzie w te góry… Jak inne drogi są tak zadbane jak nasze to podróż w jedną stronę potrwa z tydzień… ;-)


Adam dnia 26 Styczeń 2010 o 9:05 pm #

Gdybym Cię Pablo nie polubił, czytając Twojego bloga, to pomyślałbym, że jesteś takim “prawdziwym” Polakiem i jak każdy “prawdziwy” Polak życzysz rodakowi jak “najlepiej”. Mam nadzieję, że tak nie jest he he he. Poza tym obiecuję, że zabiorę śniegu tyle co nieuniknione: czyli śnieg przyklejony do podeszw butów i podwozia samochodu. ;-)


Adam dnia 27 Styczeń 2010 o 8:02 am #

Niestety nie zdążyłem uciec. Obudziłem się, spojrzałem za okno: pada.


Ja dnia 27 Styczeń 2010 o 9:44 am #

Może starosta wypozyczy Ci sanie? bedzie szybciej i pewniej. No i koniki musi do tego dołozyc.


Adam dnia 27 Styczeń 2010 o 12:54 pm #

Masz rację. Problem jest taki, że boję się nawet pomyśleć, ile by to kosztowało! Od Starosty powiatu pułtuskiego!? Osobiście, gdybym piastował taką funkcję (oczywiście nigdy), ale gdyby, to myślę, że tyle bym miał pracy, że nigdy bym nie znalazł czasu na prywatny biznes.W “firmie” tak rozbudowanej i rozległej jak powiat, żaden szef lub właściciel nie miałby czasu na życie prywatne! Gdzie tu jeszcze biznes po godzinach??? Oczywiście, moje poglądy mają sens tylko w przypadku, gdy tzw. szef musi “dobrze rządzić”! A czy “nasz” Starosta musi?? Nasz Starosta, jak i każdy inny urzędnik, nie płaci za swoje “rządzenie”, za swoje decyzje. Pensja jest co miesiąc i jest ok.


Napisz Komentarz
Imię:
Email:
Strona WWW:
Komentarze: