Wszystkich, którzy już cieszą się z wygranej Bronisława Komorowskiego, muszę niestety rozczarować. I nie chodzi mi wcale o domniemaną wygraną w (przyszłej) II turze wyborów prezydenckich, ale o potwierdzoną oficjalnie przez PKW wygraną marszałka w turze pierwszej. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się bezsprzeczne i definitywne w świetle zasad IV RP wcale już takie nie jest. Sztabowcy Jarosława Kaczyńskiego doszukali się takiej interpretacji przepisu o proporcjonalności wyborów. Według nich wyniki wyborów należy rozpatrywać podobnie jak wyniki zawodów w podnoszeniu ciężarów. Wagę głosów należy skorelować z wysokością kandydata i dopiero takie zestawienie da pełny obraz poparcia dla kandydata.
Analiza “fotki” z oficjalnego mierzenia kontrkandydatów przed II turą wyborów, wykonanej na tle słupków poparcia z tury I, rzeczywiście daje dużo do myślenia. Pikanterii sprawie dodaje także ostatnia wypowiedź byłego ministra w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
- Wiele razy zadawano mi pytanie, dlaczego nie zdecydowałem się na udział w wyborach prezydenckich. Teraz mogę mówić o powodach jasno i otwarcie. Że jestem wysoki – widać to na pierwszy rzut oka. Chcąc wygrac z Jarkiem musiałbym osiągnąć poparcie na poziomie 99%. To jest oczywiście nierealne. – mówi rozżalony Roman Giertych.
Pułtusk nie powinien kojarzyć się z PO tylko dzięki premierowi Tuskowi. Przeciętemu na pół. Czy tez PUŁ. Nasze miasto, gościnne jak zawsze, przed wielu laty gościło w swych murach (dosłownie) kandydata do urzędu prezydenta, Bronisława Komorowskiego. Na stronie owego pana można ujrzeć fotkę promującą Pułtusk wraz z hotelem, w którym na jakiś czas zatrzymał się ten znamienity gość. ;-)
Szkoda, że teraz w tym budynku nie mieści się już ten sam zakład co kiedyś, tylu naszych mieszkańców nie musiałoby dojeżdżać do pracy do Białołęki… ;-)
Chodzi oczywiście o telewizor. Ale ja tak naprawdę wcale nie potrzebuję super wyraźnego obrazu. Nie interesują mnie żywe kolory, ale muszę poprawić jakość dźwięku. A wszystko przez ten mundial. Czytaj dalej »
O walce naszego Siłacza Pudziana pewnie już nie pamiętacie. Tej ostatniej oczywiście, bo sukcesy jakoś łatwiej pozostają nam w pamięci. I tak powinno być. Ale… ostatnia walka Mariusza też powinna być zwycięska. Przynajmniej dla tych, co słyszeli kiedyś taki kawał: Czytaj dalej »